Rodzina Bogiem silna

Wincenty Lewoniuk i 12 towarzyszy


(zm. 1874) - świeccy męczennicy podlascy z Pratulina.
Byli prostymi wieśniakami z okolic Pratulina nad Bugiem w pobliżu Terespola, katolikami należącymi do Kościoła unickiego (powstał na mocy Unii Brzeskiej w 1596 r., która doprowadziła do zjednoczenia na terenach Rzeczypospolitej Kościoła prawosławnego z Kościołem katolickim i papieżem).
W okresie rozbiorów Polski nasiliły się wyjątkowo bezwzględne prześladowania Kościoła katolickiego przez carską Rosję, począwszy od Kościoła unickiego na Ukrainie, Białorusi i Litwie. Na mocy dekretu cara Aleksandra II od stycznia 1874 r. w świątyniach unickich miała być wprowadzona liturgia prawosławna. Po usunięciu z parafii biskupów i księży, bronić cerkwi mogli jedynie wierni.
24 stycznia 1874 r. zażądano za pośrednictwem popa prawosławnego przekazania cerkwi prawosławnym. Gdy nie odniosło to skutku, dowódca wojska rozkazał strzelanie do zgromadzonych przed kościołem wieśniaków. Umierali za wiarę klęcząc i z modlitwą na ustach. Zabito 9 obrońców świątyni, 4 zmarło w następstwie odniesionych ran postrzałowych.
Wincenty Lewoniuk - lat 25, żonaty, pochodził z Woroblina, pracownik miejscowego folwarku, cieszył się powszechnym szacunkiem; jako pierwszy oddał życie w obronie świątyni.
Daniel Karmarz - lat 48, żonaty, pochodził z Łęgów, podczas obrony kościoła trzymał w rękach krzyż, który do dzisiaj przechowywany jest w Pratulinie.
Łukasz Bojko - lat 22, kawaler, człowiek religijny i szlachetny, pochodził z Łęgów, w czasie obrony świątyni bił w dzwony.
Konstanty Bojko - lat 49, żonaty, pochodził z Zaczopek, był człowiekiem ubogim i sprawiedliwym, śmiertelnie raniony w głowę zmarł obok cerkwi.
Konstanty Łukaszuk - lat 45, żonaty, ojciec siedmiorga dzieci, szanowany za swą uczciwość, pochodził z Zaczopek, zmarł następnego dnia w wyniku odniesionych ran.
Bartłomiej Osypiuk - lat 30, żonaty, ojciec dwojga dzieci, pochodził z Bohukał, człowiek wielkiej pobożności cieszący się ogólnym szacunkiem, ranny w brzuch i pokłuty bagnetami, umierał kilka godzin, modląc się za prześladowców.
Anicet Hryciuk - lat 19, kawaler, pochodził z Zaczopek, udał się do Pratulina z żywnością dla obrońców cerkwi, miał świadomość, że może umrzeć za wiarę.
Filip Geryluk (Kiryluk) - lat 44, żonaty, pochodził z Zaczopek, był dobrym ojcem i pobożnym parafianinem.
Ignacy Franczuk - lat 50, żonaty, ojciec siedmiorga dzieci, pochodził z Derła, idąc do Pratulina założył odświętne ubranie, pożegnał się ze wszystkimi przeczuwając, że już nie wróci.
Jan Andrzejuk - lat 26, żonaty, ojciec dwóch synów, rolnik, pochodził z Derła, pełnił w parafii funkcję kantora; idąc do Pratulina pożegnał się z bliskimi sądząc, że już nie wróci. Ranny w głowę umarł w wielkim bólu.
Maksym Hawryluk - lat 34, żonaty, pochodził z Derła, cieszył się opinią dobrego i uczciwego człowieka, ciężko ranny umarł następnego dnia w domu.
Onufry Wasyluk - lat 21, rolnik z Zaczopek, głęboko religijny.
Michał Wawryszuk - lat 21, pochodził z Derła, czuwał przy cerkwi przez trzy dni, ciężko ranny zmarł dnia następnego.
Męczennicy z Pratulina zostali pochowani przez wojsko rosyjskie bez szacunku i bez udziału nawet najbliższej rodziny, a grób ich został zrównany z ziemią i skazany na zapomnienie. Dopiero po odzyskaniu niepodległości w 1918 r. usypano im wspólną mogiłę.
W 1990 r. szczątki męczenników zostały przeniesione do kościoła parafialnego. Wierni na Podlasiu od chwili śmierci unitów otaczali czcią ich męczeństwo.
Hołd składali im także papieże: Pius IX, Leon XIII, Pius XII.
Proces beatyfikacyjny rozpoczął się w 1938 r. 6 października 1996 r. Jan Paweł II ogłosił Lewoniuka i jego 12 towarzyszy błogosławionymi.
Święto patronalne 26 stycznia.